O firmie | Specjalizacje | Praca | Kontakt
Start Publikacje Nasze opracowania Poligon czy majówka, czyli o stylach komunikacji między kobietą a mężczyzną

Poligon czy majówka, czyli o stylach komunikacji między kobietą a mężczyzną
Popularność książek o statusie „mądrości społecznych", wykraczających poza konkretne społeczności poradników typu „Kobiety są z Wenus, mężczyźni z Marsa" świadczy o ich ugruntowanej pozycji. Wywołuje kaskady poklasku lub też lawiny gwizdów; wręcz nietaktem byłoby, aby przywołana książka nie wzbudziła antypozycji „Kobiety są z Ziemi i mężczyźni są z Ziemi". W świadomości zbiorowej funkcjonują zdystansowane porzekadła czy wręcz wesołkowate ''strzały w dziesiątkę'' krążące wokół tematów płci oraz różnorodnych relacji, jakie obydwie płcie tworzą, na pohybel sobie czy ku przestrodze dla potomnych.
„Dlaczego mężczyźni lubią inteligentne kobiety? Przeciwieństwa się przyciągają."

„Badania pokazują, że żonaci mężczyźni żyją dłużej niż nieżonaci. Niektórzy mężczyźni twierdzą, że to po prostu wydaje się dłużej."

„100% rozwodów rozpoczyna się małżeństwem."

Te i podobne prawdy, wielce gorzkie, choć przecież zabawne w założeniu implikują pewien komunikat, powtarzany jak mantra przez pokolenia: między mężczyzną a kobietą dochodzi do spotkania, i owszem, jednak skutki tegoż bywają nie tylko nabożne, ale i opłakane, zaskakująco niefortunne, słowem relacje między nimi zakwitają zielskiem siarczystym, z piekła rodem, wybuchowym. Piękny romantyczny motyw połączenia miłości dwu serc i ciał poprzez splot rośliny na grobach Romeo i Julii, zwycięstwo Miłości nad Śmiercią - dziś znajduje w rzeczywistych relacjach między płciami ironiczną tego postać.

Stereotypy komunikacji między płciami najrzetelniej przedstawiają dowcipy.

Typowe małżeństwo siedzi za typowym stołem przy typowym posiłku porannym. Żona rzuca w męża bomby rozgoryczenia, werbalizując problem: "Co rano patrzysz tylko w gazetę. Założę się, że nawet nie wiesz, że tu jestem!" Mąż zapewnia: "Ależ wiem, że tu jesteś. Jesteś moją cudowną żoną i bardzo cię kocham". Z tymi słowy, nie patrząc, poklepuje psa, który zajął przy stole niedawne miejsce żony.

Drugi żart, komiks, ma odmienny przekaz. Na pierwszym rysunku bezkształtny samiec usiłuje dociec, jaki jest powód uporczywego milczenia wybranki, bezkształtnej samicy, odwróconej do niego symbolicznymi plecami urazy. Pytanie "Co zrobiłem nie tak?" na następnym rysunku zastępuje podobnym: "Może czegoś nie zrobiłem?", przekształcając kolejne na kolejnych rysunkach : "A może zrobiłem coś, czego nie powinienem zrobić?" i "Może nie zrobiłem czegoś, co powinienem zrobić?" Każde pytanie pozostaje bez odpowiedzi, wysiłki zatroskanego i umęczonego dociekaniem samca (bezkształtność obu przedstawicieli płci jest symptomatyczna!) odbijają się echem od wyraźnie nadąsanej samicy. Nieustępliwość samca graniczy jednak z cudem, cudem też jest utrzymująca się w samcu potrzeba zrozumienia. Następne pytania są coraz bardziej dramatycznymi próbami dotarcia do źródła milczenia partnerki. "Może nie zrobiłem czegoś, co powinienem zrobić, przez co zrobiłem coś, czego robić nie powinienem?" Zapętlanie się w domysłach naraża na szwank logiczny umysł samca, wtedy właśnie niczym deus ex machina odzywa się milcząca dotąd samica, konstatując napięcie naburmuszonym w swej formie, księżniczkowatym "może".

Komunikacja międzyludzka, a dokładniej komunikacja międzypłciowa jest procesem notorycznie niedocenianym; odbywając miliardy rozmów codziennie, kobieta i mężczyzna nie znajdują często cienia satysfakcji, za to towarzyszy im narastające poczucie odmienności, której nie określą w tym kontekście pozytywnie - oryginalnością. Komunikacja zaczyna się przy chęci przekazania myśli, więc w sytuacji spotkania nadawcy owej myśli z jej odbiorcą, dotyczy treści, jak i kontekstu, tła spotkania[1]. Jest próbą zwerbalizowania czy też nieformalnego przekazu myśli bez konieczności narzucania odbiorcy interpretacji i bez wymogu sztywnego, schematycznego podejścia do nadawcy oraz komunikatu. Powinna się odbywać w atmosferze wolności i aktywności wolitywnej. Od wolności do realizacji jej w rzeczywistym działaniu biegnie jednak niebywale pokrętna droga[2].

"Człowiek rozwijając kulturę oswoił siebie samego i w trakcie tego procesu wytworzył całą nową serię światów, z których jeden różni się od drugiego."[3]

Odmienność światów, kultur znajduje też potwierdzenie w zróżnicowaniu płci. Inaczej rzecz ujmując, płeć wyznacza odmienność, jest jednym z aspektów rozróżnienia kulturowego, społecznego. G.Hofstede mówi wręcz o "kulturze płci". Wg niego pewna część naszego zaprogramowania w umyśle zależy od płci, zaś kultura te różnice potwierdza[4]. "Naturalne" jest rozróżnienie na "męski" i "kobiecy" świat, styl, sposób funkcjonowania; kultury wszystkich niemal społeczności[5], zwłaszcza cywilizacja zachodnia ugruntowały tę opozycję. Margaret Mead tak o tym pisała:

"My sami rozdmuchaliśmy wątek płciowy w sposób gigantyczny. Przypisujemy kobietom i mężczyznom odrębne role, spodziewamy się po nich od kolebki po grób zupełnie innych zachowań, odgrywamy sceny zalotów, małżeństwa i rodzicielstwa wedle szablonów, które uważamy za wrodzone, a więc właściwe jednej lub drugiej płci." i dalej "[jesteśmy ludźmi] wychowanymi w społeczeństwie, którego socjologia, medycyna, poezja, język potoczny i sprośne dowcipy akceptują bez zastrzeżeń istnienie różnic płciowych opartych na wrodzonym temperamencie i tłumaczą wszelkie odchylenia od zwykłej roli przedwczesnym dojrzewaniem lub anomalią budowy".[6]

Margaret Mead była przeciwnikiem ubierania osobowości w uniformy, czego przejawem według niej sztuczna standaryzacja płci, niemniej nawet jeśli poddana schematom - dychotomia płciowa jest faktem.

Kulturowe rozróżnienie na dwie płci ma swe źródła w odmiennych funkcjach nie tyle przypisanych płciom, co przez nie skutecznie wypełnianych. Mężczyzni od zarania dziejów mieli swe zajęcia poza domem, zdobywali pożywienie (w nieco węższej perspektywie), zawojowywali świat (w szerszym ujęciu ich działalności). Mężczyźnie przynależy bardzo szeroki zakres działań na dużym obszarze, przestrzeń jego poczynań była praktycznie nie ograniczona. Inaczej kobieta, jej przestrzeń życiowa ograniczała się do ścian domu, symbolicznego ogniska rodzinnego, zakres jej działań obejmował wszystkie funkcje z tymże domem związane. Jeśli przestrzeń funkcjonowania mężczyzny była realna, dosłowna, to przestrzeń kobiety w domu, ograniczoną niewielkim obszarem, rozumieć należy jako symboliczną, bardziej rozległą w sferze relacji z drugim człowiekiem (z dzieckiem, wszystkimi członkami rodziny). Ze sprawowanych funkcji życiowych wywiedziono schematy rozgraniczające płci. Pomijając różnice typowo biologiczne, kulturowe różnice między męskim a kobiecym sposobem bycia związane są z asertywnością, współzawodnictwem (cechy "typowo" męskie) oraz skromnością, czułością, troską o jakość życia (cechy "typowo" kobiece).[7] M. Argyle określa tradycyjny dom jako miejsce, gdzie mężczyzna zorientowany jest zadaniowo, kobieta zaś emocjonalnie.[8] Podział międzypłciowy jest zjawiskiem tak naturalnym, jak i kulturowym. Zorientowanie męskie na osiągnięcia poza domem czy orientacja na dom kobiet rozgrywa się w ramach schematów społecznych[9]. Męskość i kobiecość jest człowiekowi dana z chwilą narodzin, naturalnie, niemniej to rozróżnienie dotyczy biologicznych cech, natomiast temperament czy osobość kształtują wymogi kulturowe. Psychiczne rozróżnienie na dwie płci zostaje od chwili narodzin sukcesywnie modelowane przez społeczeństwo, rozpoczynając od dziedzictwa konkretnych przodków, a skończywszy na ogólnokulturowym. W zachodniej cywilizacji mali mężczyźni bawią się najchętniej na dworze, w zabawy związane z walką, pasowaniem się, sprawdzaniem, małe kobiety natomiast preferują zabawy rozwijające relacje z innymi małymi kobietami, mniej u nich ruchu, aktywności a więcej zażyłości, tworzenia wspólnot. Wszystko to jest efektem schematów kulturowych, te zaś potwierdzane są w społeczeństwie. Zażyłość między kulturą a płcią jest znacząca.

Owa kulturowa dychotomia męskości i kobiecości znajduje potwierdzenie w komunikacji między płciami. Porozumiewający się mężczyźni i kobiety odzwierciedlają kontrasty psychiczne, spuściznę po wielu pokoleniach próbujących tej trudnej sztuki.

Mężczyzna odzwierciedla w mowie schemat, w którym słowo zostaje poprzedzone myślą. Mężczyzna myśli konkretami, informacjami, tak też je udostępnia w formie werbalnej. Kulturowa spuścizna po wojujących, zdobywających niczym nowi osadnicy ziemię amerykańską przodkach wyraża się w sposobie werbalizowania współczesnego mężczyzny. Działanie, zdobywanie, zawody, walka, nawet na żarty, wszystko to słychać w mowie mężczyzny. To funkcjonalny stereotyp, właściwie, zważywszy na wielowiekową tradycję kultury zachodniej - stereotyp realizowany w psychice męskiej bez zastrzeżeń. Orientację na działanie słychać w potocznych wypowiedziach brzydszej płci, wyrażana jest płynnie, bez przygotowania, ad hoc, funkcjonuje w świadomości zbiorowej. Nawet sny ją potwierdzają:

"Noc. Żonę budzi potworny smród. Budzi męża:

  • Albin, narobiłeś w gacie!
  • Żebyś wiedziała, co mi się śniło! - odpowiada mąż. - Spadałem w dół i spadochron nie chciał mi się otworzyć.
  • Ja bym umarła - odpowiada żona.
  • No widzisz, a ja nie, bo jestem mężczyzną."

Dla mężczyzny charakterystyczna jest niezależność, mężczyzna myśli i mówi wbrew innym, kobieta natomiast mówi razem z innymi[10]. Dla kobiety ważne jest utożsamienie się z osobą mówiącą czy słuchającą, Deborah Tannen nazywa tę skłonność u płci pięknej "powiązaniami", "współzależnością", wywodząc ją z kulturowej schedy do funkcjonowania kobiet we wspólnocie, domowej czy też wspólnocie przyjaciółek[11]. W rozmowie kobieta, inaczej niż mężczyzna, potrzebuje potwierdzenia przynależności, wsparcia, tożsamości z innymi osobami[12]. W przytoczonym dowcipie żona wyraża swe emocjonalne zaangażowanie, a przez nie próbuje utożsamić się z mężem, dostosować do opisanej sytuacji. Mąż natychmiast reaguje sprzeciwem, to jakby kulturowy atak mężczyzn na kobiecą próbę utożsamienia wynikłego z psychiki kobiecej: jesteśmy inni, nasz świat to ciągła walka, podlegamy regułom, jakich wy, kobiety, nie rozumiecie!

Mężczyźni w komunikacji nastawieni są na informowanie, udzielanie rad, konkret; rzeczywistość jawi się im jako forma otwarta, przestrzeń do zdobycia, poligon. Znajduje to nawet potwierdzenie w zabawach chłopców i dziewczynek, a także w życiu dorosłym. Ci pierwsi wiążą się z innymi ludźmi, przeważnie z mężczyznami, poprzez wspólne pasje, działanie, przyjaźnie męskie mogą nie przetrwać ducha czasu, ze względu na zaangażowanie się w inne hobby. Kobiety natomiast łączą się z przedstawicielkami swej płci właśnie dla relacji z nimi, dla ich osobowości, temperamentu, koniec przyjaźni jest skutkiem konfliktu albo też poznania nowej osoby.

Podstawowym warunkiem poczucia wartości męskiej jest swoboda, niezależność, dominacja[13]. Orientacja zadaniowa nakazuje mężczyźnie oceniać sytuację, w jakiej się znajduje, taksować zagrożenie, zdobywać. W związku z tym język męskiej populacji jest mniej emocjonalny, w większej mierze pozbawiony konotacji osobistych, niż sposób wypowiadania się kobiet. Jedno z nich powie: "Zimno mi", drugie oceni: "Nie jest zimno", znalezienie w tych wypowiedziach płciowego nacechowania[14] nie nastręcza trudności. Kobieca odpowiedź na próbę nawiązania kontaktu wyrażonego przez proste "Zimno mi" byłaby pociągnięciem tematu, poematem rozkwitającym wręcz, ponieważ kobiety mają zdolność i swobodę przechodzenia od błahego tematu do spraw rozsadzających rzeczywistość drobiazgu. Kobieca komunikacja to metakomunikacja, rozumienie otrzymanej od nadawcy informacji nie tylko w jednej płaszczyźnie. Metakomunikacyjne podejście zakłada odniesienie także do płaszczyzny ogólnej, płaszczyzny relacji między komunikującymi się osobami, informacje o wzajemnych stosunkach osób komunikujących się, o ich poglądach; odniesienie wykraczające poza ramy komunikatu - kontekstowość. Żartobliwą egzemplifikacją tego jest cytowana jako pierwsza w kolejności historyjka z życia małżeńskiego. Pozornie bezproblemowe zażywanie lektury przy porannej kawie może rozpętać kolejną wojnę światową - w interpretacji męskiej. Mężczyzna, niczym pies Pawłowa, w odruchu warunkowym sięgnie po słowa pociechy dla utulenia w żalu swej żony (głaszcząc zamiast ukochaną - psa), dla kobiety werbalne ukojenie byłoby wystarczające, gdyby nie fatalny gest zdradzający istotę sprawy dla mężczyzny: kobieta najczęściej przegrywa w konkurencji z gazetą! Zorientowany zadaniowo mężczyzna wysłucha emocjonalnie zorientowaną towarzyszkę, udzieli jej rady (jeśli stać go na zaangażowanie w danym momencie), może też użyć słów, jakie chce usłyszeć kobieta (jeśli właśnie rozpoczyna się w telewizji mecz), po czym wróci do przysłowiowego "okna na świat". Kobieta zrozumie ten gest rytualnego pocieszenia jako zbycie, proste i jakże smutne odzwierciedlenie katastrofalnej sytuacji w związku. Dla kobiety każda sytuacja, zwłaszcza symboliczna gazeta czy mecz w telewizji są sposobem do uogólniających interpretacji na temat jej związku z mężczyzną.

Pewien przedstawiciel rodzaju męskiego określił pojęcie "kobieca logika" jako oksymoron, nieuzasadniony logicznie związek przeciwstawnych znaczeń, proponując w zamian pojęcie "logika kotła", na określenie sposobu myślenia i werbalizowania kobiet: "wrzucają wszystko do jednego kotła i patrzą, co z tego wyjdzie.[15]" To z kobiecego punktu widzenia krzywdzący osąd, kobieta inaczej niż mężczyzna ocenia tę umiejętność panoramicznego patrzenia. Kobiety posiadają fascynującą zdolność odczytywania metakomunikatów, z wszelkimi tego konsekwencjami, tak pozytywnymi, jak i negatywnymi. W kulturze zachodniej przyjęło się, iż to właśnie kobieta pielęgnuje związek ze swoją połówką, ona też potrafi ocenić, na jakim etapie owa relacja się znajduje, w przeciwieństwie do mężczyzn, których pamięć ulega syndromowi resetowania[16]. Można uznać tę niezwykłą zdolność kobiecą za pozytyw, są jednak tego i negatywne strony, o których mężczyźni wspominają jako o "zrzędliwości", "czepialstwie", "narzucaniu się", "nie dawaniu spokoju" (przykłady elokwencji męskiej można by mnożyć, jednak czy z korzyścią dla którejkolwiek płci..?). Kobiecą grandilokwencję, używając eufemizmu, a więc oceniając z męskiego punktu widzenia, wywodzi się z budowy i funkcjonowania mózgu, odmiennie niż męski, zaprogramowanego na mówienie, słuchanie, zapamiętywanie, odczuwanie, słowem - wielotorowość, dzięki której kobieta jest w stanie wykonywać naraz dużo więcej czynności, niż mężczyzna[17]. Dlatego tak trudno kobiecie zrozumieć, że "męskie mózgi działają jednotorowo. Mężczyzna nie potrafi uprawiać miłości i jednocześnie odpowiadać na pytanie, dlaczego nie wyniósł śmieci."[18] Zorientowanie zadaniowe, jednotorowość myślenia i wypowiadanie się w mniejszym stopniu niż u kobiet zdominowane przez uczucia, słowem charakterystyczne dla męskiej populacji zdystansowanie do rzeczywistości werbalnej ma swe dobrodziejstwa, jak i minusy. Pewien mężczyzna określił to w opozycji do kobiecej wrażliwości "upośledzeniem werbalnym"[19]. Męski odbiorca w rozmowie dopomina się o konkret, fakt, problem, rozmowa kończy się w jego mniemaniu po rozwiązaniu problemu, wykazaniu się wiedzą i życiową mądrością, po starciu dwóch sił. Dla kobiet rozmowa pełni funkcję fatyczną, podtrzymującą kontakt, zażyłość, jest sama w sobie celem, nie środkiem. Kolejnym fenomenem jest więc dla płci pięknej zrozumienie faktu, że "kiedy mężczyzna przebywa z przyjaciółmi i z nimi nie rozmawia, nie oznacza to, że się pokłócili; on po prostu wpatruje się w ogień."[20]

Rozróżnienie na płeć warunkuje odmienny system komunikowania. Pomimo galopującego upływu czasu, standaryzacja płci w kulturze zachodu zaczęła ulegać rozluźnieniu dopiero pod koniec ubiegłego stulecia. Płeć mieszana, męska kobieta czy kobiecy mężczyzna są jednak, jak twierdził Margaret Mead wariacją jak najbardziej naturalną w kulturze poddającej swych członków systematycznemu treningowi wyznaczającemu cechy płci[21]. Biologiczna płeć jest bowiem czym innym niż płeć wykształcona przez kulturę. Analogicznie do płciowości wyznaczanej przez kulturę, komunikację między męskimi i żeńskimi członkami społeczeństwa można określić w ramach międzykulturowych. Najczęstszym rzeczywistym potwierdzeniem tego jest, per analogiam do filozofii negacji, "przepaść międzykulturowa"[22] oddzielająca mężczyzn i kobiety. Kobiety czują się atakowane, mężczyznom zaś "mocowanie się" z kobietami na płaszczyźnie werbalnej nie sprawia przyjemności. Różnice komunikacyjne są nam przypisane, w ich cieniu wzrastamy, nie tylko nie zdając sobie z nich sprawy, ale też i nie potrafią wyjść poza ich obręb. Ale przecież komunikacja międzykulturowa, jeśli przyjąć odrębność płciową z wszelkimi jej konsekwencjami za pewnik, jest możliwa. I dokonuje się codziennie. Z różnymi wynikami. Nie trzeba być jednak pesymistą, lepiej przyjąć wedle przekornej definicji optymistyczną wersję. Pesymista mówi: "Gorzej już być nie może!" A optymista z niekłamanym filuternym uśmieszkiem dodaje: "A i owszem, może!"

Autor: AS KORPEX
KORPEX - Nauczanie i Wiedza Praktyczna


[1] Por. Łęcki K., Szóstak A., Komunikacja interpersonalna w pracy socjalnej, Warszawa 1996

[2] Kinga Dunin wyraziła to w ten sposób: "Jedną częścią rozdwojonego języka mówimy, że każda z naszych wypowiedzi jest jedynie monologiem zakorzenionym w swoim własnym, niepowtarzalnym zestawie reguł interpretacyjnych. Drugi kawałek języka całą swoją retoryką daje jednak do zrozumienia, że zwracamy się do kogoś. Dążymy do komunikacji, której istotą, mimo wszelkich zakłóceń, jest odczytanie przez odbiorcę komunikatu zgodnie z zamiarami nadawcy." Dunin K., Dys-sens, konsens i non-sens, [w:] FA-art, Kwartalnik Literacki 2001, nr 4 (46), s. 129

[3] Hall E., Ukryty wymiar, Warszawa 1976, S. 53

[4] Por. Hofstede G., Kultury i organizacje, Warszawa 2000, s. 143 i następne

[5] Sherry B.Ortner twierdzi, że poszukiwania kultury matriarchalnej okazały się bezowocne. Jeden z nielicznych przypadków dominacji kobiet w plemieniu Indian Crow odsłonił pozorną autorytarność tej płci. Piastują one zaszczytne funkcje w obrzędach i rytuałach, role nawet bardziej doniosłe niż mężczyzn, jednak w czasie naturalnego "skażenia" kobiety, w czasie menstruacji tabu plemienne wyklucza je poza społeczność, nie wolno im przebywać w miejscach świętych. Faktycznie więc pozostają zdominowane przez mężczyzn. Autorka artykułu ocenia możliwość znalezienia prawdziwego przykładu kultury matriarchalnej jako praktycznie zerową. Por. Ortner S.B., Czy kobieta ma się tak do mężczyzny, jak "natura" do "kultury"? [w:] Nikt nie rodzi się kobietą, [praca zbiorowa], Warszawa 1982, s.112 i następne

[6] Mead M., Płeć i charakter [w:] Nikt nie rodzi się kobietą, [praca zbiorowa], Warszawa 1982, s.25, 27

[7] Za Hofstede G., Kultury i organizacje, Warszawa 2000, s. 140

[8] Za Argyle M., Psychologia stosunków międzyludzkich, Warszawa 1974

[9] Schemat mężczyzny zorientowanego zadaniowo i kobiety zorientowanej emocjonalnie, według pojęć M.Argyle'a, nie ulega w kulturze zachodu dewaluacji pomimo uniformizacji, jaką można obserwować dzięki mass mediom. Typ męskiej kobiety i kobiecego mężczyzny (najczęściej rozpowszechniany w reklamach - wymiar wizualny czy w filmach i beletrystyce - wymiar psychiczny) można właściwie uznać za pogoń za odmiennością, kulturową anoreksję wobec tradycji, wyczerpanie tradycjonalizmu, co przecież jako forma novum jest czynnikiem niezbędnym.

[10] Por. Shem S., Surrey J., Musimy porozmawiać. Uzdrawiające rozmowy między kobietami i mężczyznami, Warszawa (b.r.), s.97

[11] Por. Tannen D., Co to ma znaczyć. Jak style konwersacyjne kobiet i mężczyzn wpływają na to, kto jest wysłuchany, kto zbiera laury i co jest zrobione w pracy, Poznań 1997, s. 59 i następne

[12] Por. Tannen D., Ty nic nie rozumiesz! Kobieta i mężczyzna w rozmowie, Warszawa 1995, s. 67 i następne

[13] Por. Tannen D., Ty nic nie rozumiesz. Kobieta i mężczyzna w rozmowie, Warszawa 1995, także Hofstede G., Kultury i organizacje, Warszawa 2000, s. 137-173

[14] Termin językoznawczy "nacechowanie" odnosi do sposobu, w jakim podstawowe znaczenie ulega zmianie, poprzez dodanie do niego cząstki nie będącej obojętną semantycznie.

[15] Shem S., Surrey J., Musimy porozmawiać. Uzdrawiające rozmowy między kobietami i mężczyznami, Warszawa (b.r.), s. 98

[16] S. Shem i J. Surrey nazywają tę przypadłość pamięci męskiej, zapominanie "czyszczeniem ekranu komputerowego", za: Shem S., Surrey J., Musimy porozmawiać. Uzdrawiające rozmowy między kobietami i mężczyznami, Warszawa (b.r.), s. 106

[17] Za: Pease A., Pease B., Dlaczego mężczyźni kłamią, a kobiety płaczą, Poznań 2003, s. 31

[18] Pease A., Pease B., Dlaczego mężczyźni kłamią, a kobiety płaczą, Poznań 2003, s. 33

[19] Za: Tannen D., Ty nic nie rozumiesz! Kobieta i mężczyzna w rozmowie, Warszawa 1995, s. 124

[20] Pease A., Pease B., Dlaczego mężczyźni kłamią, a kobiety płaczą, Poznań 2003, s. 131

[21] Por. Mead M., Płeć i charakter [w:] Nikt nie rodzi się kobietą, [praca zbiorowa], Warszawa 1982, s. 27

[22] Pojęcie użyte przez Deborah Tannen w książce Ty nic nie rozumiesz! Kobieta i mężczyzna w rozmowie, Warszawa 1995

 
Zobacz też:
E-booki:

Formularz zapytań

Wyślij zapytanie...


Imię:

Tel. kontaktowy:

E-mail:

Objetość (ilość stron):

Termin realizacji:

Temat:

Treść wiadomości:

Wyślij
Regulamin | Prawa autorskie | Polityka prywatności
Wykonane przez nas opracowania mogą być wykorzystane tylko w sposób nie naruszający przepisów Prawa Autorskiego oraz Art.272 KK. Serwis nie ponosi odpowiedzialności
za dalsze użytkowanie i sposób ich wykorzystania.
Copyright (c) 2006 by KORPEX.edu.pl
Praca magisterska | Praca licencjacka